Do lata piechotą będę szła
Lato ma to do siebie, że potrafi uciec przez palce, zanim na dobre zdążymy się nim nacieszyć. Zamiast jednak tworzyć skomplikowane plany i wielkie listy rzeczy do odhaczenia, w tym roku stawiam na absolutną prostotę i uziemienie, czyli tzw. bycie “tu i teraz”.
Nawet w sensie dosłownym lato to jedyna pora roku, kiedy można bez przeszkód chodzić boso po trawie. Wiadomo, w teorii można to robić kiedykolwiek, nawet w zimie po śniegu, ale to właśnie latem jest to czystą przyjemnością. Ostatnio regularnie chodzę boso wokół domu, a kiedy jedziemy na plażę – zrzucam buty, by poczuć pod stopami piasek i wejść do wody.
W te ciepłe miesiące wchodzę też z intencją większej pracy nad sobą. Czytam obecnie „Maksimum osiągnięć” Briana Tracy’ego i chcę wykorzystać opisane tam techniki, by stać się bardziej świadomą siebie oraz swojego otoczenia. Chcę mądrze stawiać cele i z pełną uwagą tworzyć swoje życie, dzień po dniu.
W tym moim letnim „tu i teraz” wyznaczyłam sobie kilka konkretnych, twórczych celów. W najbliższych tygodniach chcę:
- Uszyć letnie ubrania – lekką sukienkę dla siebie oraz wakacyjny komplet: koszulkę i spodenki dla syna.
- Namalować letni obraz – usiąść przy sztaludze i przenieść na płótno letni klimat. Może to będą złote pola, może dzika łąka, a może… morze.
A jak wyglądają Twoje plany? Zamierzasz w tym roku biec przez lato z długą listą zadań, czy raczej, tak jak ja, wolisz iść przez te ciepłe miesiące zupełnie niespiesznie, krok po kroku – na boso?