Tańce, hulańce i mięsko z grilla – tak się bawi Estonia w Noc Świętojańską
Może i Polacy są mistrzami grillowania w majówkę, ale czerwiec należy do Estończyków. Dzisiaj, 23 czerwca, przypada tutaj Jaanipäev, czyli tutejsza Noc Świętojańska. Technicznie rzecz biorąc, 23 czerwca to dopiero wigilia święta, czyli Jaaniõhtu, a właściwy dzień świętego Jana przypada jutro. Ale dla miejscowych to nie ma znaczenia – całe to dwudniowe szaleństwo to po prostu jedno wielkie, najważniejsze święto w roku. Miasta pustoszeją, a naród przenosi się do lasów i na plaże, gdzie organizowane są koncerty, różne zabawy i ogromne ogniska. Choć nazwa nawiązuje do chrześcijańskiego świętego, obchody wywodzą się z dawnych rytuałów pogańskich oraz kultu ognia i płodności.
W sumie to nic innego jak ichniejsza wersja naszej Nocy Kupały. Te same tradycje: kult ognia, wielkie ogniska, świętowanie przesilenia letniego i szukanie magii w najdłuższy dzień roku. Różnica? U nas Noc Kupały to dzisiaj raczej niszowy zwyczaj, a w Estonii to absolutna świętość, którą żyje dosłownie każdy. Wyobraźcie sobie, że u nas całe państwo bierze wolne, zamyka sklepy i idzie palić sobótkowe ogniska w lasach – coś niesamowitego! (W Estonii supermarkety są otwarte codziennie, tylko w święta mają krótsze godziny pracy).
Osobiście dzisiaj dołączam niejako do świętowania, zjadłam karkówkę z grilla, popijając estońskie bezalkoholowe piwo.
A u Was jak mija ten czerwcowy wtorek? Kultywujecie jeszcze u siebie jakieś tradycje związane z naszą Nocą Kupały?
