wyróżniający
30 wpisów w 30 dni obrazy

Sztuka, nienawiść i złota aureola, czyli historia pewnego obrazu

 

Historia zaczęła się całkiem niewinnie. Dwa lata temu kupiłam złotą folię i bardzo chciałam ją do czegoś wykorzystać. Długo się nie zastanawiając, postanowiłam namalować Matkę Boską z Dzieciątkiem ze złotą aureolą w tle. Była to moja pierwsza próba z tym materiałem, więc złotko było dosłownie wszędzie – na całym obrazie, na pędzlach i na podłodze… Ostatecznie ten niewielkich rozmiarów obrazek bardzo spodobał się mojemu teściowi, który powiesił go w salonie nad telewizorem.

I właśnie wtedy stał się on kością niezgody w rodzinie.

Za każdym razem, gdy do domu teścia przyjeżdżała moja szwagierka, zdejmowała obraz, bo – jak sama twierdziła – „kłuł ją w oczy”. Kiedy wracał teść, obraz natychmiast lądował z powrotem na swoim miejscu. Powtarzało się to kilkukrotnie. Aż któregoś dnia podeszłam do płótna bliżej i z niedowierzaniem stwierdziłam, że wspomniana szwagierka naprawdę potrzebuje profesjonalnej pomocy. Matka Boska miała dorysowane długopisem wąsy i brodę. Z daleka nie było tego widać, i podejrzewam, że obrazek długo mógłby tak jeszcze wisieć, ku zadowoleniu tej kobiety.

Bez wnikania w szczegóły obyczajowe, przejdę do naprawienia obrazu.

Początkowo naiwnie myślałam, że wystarczy nałożyć kilka nowych warstw farby na popisane miejsca i sprawa będzie załatwiona. Ponieważ nie miałam przy sobie swoich narzędzi ani farb, kupiłam tani zestaw w Jysku. Kiedy jednak tusz z długopisu przebił się już przez trzecią warstwę świeżej farby, uznałam, że nie tędy droga. Poczytałam trochę na ten temat w sieci i okazało się, że pigment z długopisu ma tendencję do permanentnego „wędrowania” na powierzchnię.

Jednym z sugerowanych rozwiązań było użycie acetonu. Akurat był pod ręką. Poczułam ulgę, gdy tusz w końcu zaczął schodzić z płótna. Do jego usunięcia użyłam patyczków higienicznych nasączonych acetonem – poszło ich całkiem sporo, ale metoda zadziałała.

Na koniec domalowałam farbami te fragmenty, które zmyły się razem z długopisem. Efekt? Obraz wygląda dokładnie tak, jak przed tym dziwnym aktem wandalizmu. Malunek ponownie zawisł nad telewizorem. Teraz zastanawiam się tylko nad jednym: na jak długo?

Udostępnij

Leave A Comment